23.03.2015

Nokaut

Ostatni tydzień w Spale przed Mistrzostwami przebiega intensywnie. Chłopaki wylewają siódme poty na siłowni, na przemian z treningami na hali, statystycy mają pełne ręce roboty, trenerzy skrupulatnie układają grafik z dnia na dzień, fizjoterapeuci pracują do późna i mam wrażenie że tylko ja się obijam. Na razie oprócz rozmów z poszczególnymi graczami niestety niewiele mogę zrobić.
W Spale ciężko znaleźć sobie jakieś kreatywne i czasochłonne zajęcie. Tak więc dzisiaj postanawiam wpaść do chłopaków na trening. Podawać im piłki, ręczniki, wodę czy cokolwiek innego, żeby w końcu nie czuć się jak piąte koło u wozu. W tempie niemal błyskawicznym okazuje się, że jednak moja osoba na hali to nie było takie świetny pomysł jak mi się jeszcze przy śniadaniu wydawało. Gdy tylko zamykam za sobą drzwi i podchodzę do kosza z piłkami czuję mocne uderzenie z boku głowy, po czym następuje zupełna ciemność.
- Uszkodziłeś nam Panią psycholog – ten przerażony głos chyba należy do Igły.
- Nie uszkodziłem, to znaczy... nie chciałem przecież. Boże, Michalina nie wygłupiaj się – czuję lekkie szarpnięcie za lewe ramię.
- Ej, a jak faktycznie coś jej się stało? Stephane cię zamorduje - słyszę Karolka nad swoją głową.
- Dzięki za wsparcie...
- Dostała piłką która leciała jakieś 100 kilometrów na godzinę, to co ja mam Ci powiedzieć?
- Wszystko jest ok – mamroczę, otwierając oczy.
- Jezu, nic ci nie jest – Andrzej wzdycha ciężko, jakby właśnie spadł mu ogromny kamień z serca, co oznacza że to on znokautował mnie przed chwilą piłką.
- Poza tym że widzę cię podwójnie, powinnam przeżyć – próbuję się podnieść z parkietu.
- Hej, hej, hej a ty gdzie? Już, leżeć mi tutaj – jednym ruchem ręki Karol kładzie mnie z powrotem na ziemię.
- Trzymaj – Igła przykłada mi worek lodu do głowy. Dostrzegam że wokół mnie zebrali się chyba wszyscy obecni na hali. Ok, czuję się jak największa lokalna atrakcja 'Tylko dzisiaj! Michalina Górecka, suma wszystkich nieszczęść. Przyjdź i zobacz to sam!'
- Ale cię ścięło... – relacjonuje Kubiak, pochylając się lekko nade mną.
- I musiałaś dostać akurat od tego, który zawsze ma najgorszego cela – dorzuca Winiar rozbawiony.
- Tak jest, nie miejcie litości. Dobijcie człowieka...– mruczy urażony Wrona gdzieś z boku.
- Widzisz Michał ja właśnie mam takie szczęście w życiu – uśmiecham się lekko, dociskając mocniej worek do skroni.
- Miśka, tak w ogóle to jak ty się tutaj znalazłaś? Przez calutki miesiąc, odkąd tutaj jesteś, ani razu nie zawitałaś na halę. Zgubiłaś się czy jak? - dopytuje Fabian.
- Nie, tylko... chciałam wam jakoś pomóc – mamroczę – zresztą nieważne – ucinam, widząc ich miny.
Na dzisiaj mam już dość hali, piłek i siatkówki. W drzwiach mijam się z Stephanem który, jak cała reszta, jest mocno zdziwiony moim widokiem.
- A co ty tutaj... - zaczyna.
- Już nic – przerywam mu machnięciem ręki.
Resztę dnia postanawiam spędzić w pokoju, żeby nie kusić losu. Budzi mnie głuchy huk, a kiedy otwieram oczy, widzę zestresowaną twarz Andrzeja i uśmiechniętego od ucha do ucha Karola.
- Pokoje wam się pomyliły? - pytam.
- Pukaliśmy, ale nie otwierałaś i Andrzejek trochę spanikował że coś ci się stało – Kłos wyjaśnia pospiesznie.
- I żeby sprawdzić czy żyje, postanowiliście zdemolować mi pokój, zaczynając od tego? - wskazuję na krzesło, które Karol właśnie podnosi z podłogi.
- Nie, to było akurat przypadkiem, bo Kłos jest niezdarny...
- Oj tam od razu niezdarny, niezdarny. Po prostu to krzesło jest jakieś takie niestabilne, lekko tylko go trąciłem i już było na ziemi - rozkłada bezradnie ręce – No, ale skoro już ustaliliśmy, że wszystko z tobą w porządku, to przyszliśmy ci powiedzieć że wieczorem robimy bezalkoholowy i dietetyczny grill, który może okazać się najlepszą imprezą na jakiej kiedykolwiek byłaś - stwierdza Karolek  - Ja się już zbieram, bo jestem głównym organizatorem, także tego... - dorzuca, zmierzając w stronę drzwi –  Andrzej, chyba nie sądzisz że cię zostawię z Panią psycholog samego? Już raz dzisiaj ledwo uszła z życiem. No chodź, szaszłyki same się nie zrobią – gestem ręki ponagla swojego współtowarzysza.
- Możesz w końcu przestać! - Andrzej wydziera się na niego idąc w stronę wyjścia
- Oj jakiś ty się wrażliwy ostatnio zrobił... My się widzimy za godzinę na dole – celuje we mnie palcem, po czym wypycha z pokoju Wronę i zamyka za sobą drzwi.



1 komentarz:

  1. Czemu to takie krótkie i tego tak mało? A może ja bym chciała więcej?

    OdpowiedzUsuń

Layout by Yassmine